Galeria

Urzędowo na migi

Pół roku temu w Bogatyni rozpoczął się kurs języka  migowego. Naukę rozpoczęło 50 osób. Ostatecznie do egzaminu sprawdzającego przystąpiło niemal 70 osób. - Zdających było więcej niż kursantów - tłumaczy Olgierd Kosiba z Karkonoskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych, pomysłodawca i realizator przedsięwzięcia. - Kiedy dowiedzieli się, że w Bogatyni można zrobić uprawnienia, przyjechali z całej Polski: z Zielonej Góry, Gorzowa, nawet z Przemyśla. Przyjechali tu na 10-15 minut, tylko żeby zdać egzamin, bo wiedzą, że takie kwalifikacje będą im w przyszłości potrzebne. Ja często wchodzę na strony internetowe, także Polskiego Związku Głuchych, sprawdzam, czy coś się dzieje - nic. Sprawdzam też ogłoszenia prywatne. Nikt nie organizuje kursów języka migowego, za to rozpaczliwie ludzie proszą w ogłoszeniach, żeby ktoś ich nauczył migać.

Mirosław Koperwas przyjechał egzaminować kursantów aż ze Śląska. Na co dzień pracuje w sądzie jako biegły tłumacz języka migowego. Do niedawna kolegów tłumaczy było sześciu. Ale w ub. roku nastąpiła weryfikacja. Biegły sądowy musiał wykazać się wyższym wykształceniem, przygotowaniem pedagogicznym, certyfikatami wydawanymi przez Centrum Edukacyjne Języka Migowego w Warszawie. Weryfikacja wykluczyła z zawodu tych wszystkich, którzy migali, ale nie mieli odpowiednich papierów. - Zostałem sam na całe województwo śląskie - przyznaje M. Koperwas. - Jak więc widać, potrzeby w tym zakresie są ogromne.

Przed egzaminatorem przez dwa dni sunął wężyk kursantów, przygotowanych przez Olgierda Kosibę. Biegły bardzo pozytywnie ocenia całą inicjatywę. Podkreśla, że do kursu zostały włączone osoby z różnych branż 0 urzędnicy, policja, pracownicy skarbówki, nauczyciele, uczniowie, pracownicy służby zdrowia. - Wszyscy oni mają kontakt z szeroką rzeszą innych osób, wcześniej czy później wykorzystają nabyte umiejętności w bezpośredniej rozmowie z osobą niesłyszącą.

M. Koperwas bardzo wnikliwie ocenia wysiłki kursantów. Zwraca uwagę nie tylko na zasób opanowanych znaków, ale też na mimikę, prezentację, na płynność przekazu. Dla przełamania pierwszych lodów pyta o zawód, doświadczenia, o kontakty z niesłyszącymi. - Masz duży potencjał, mogłabyś w przyszłości pracować jako tłumacz - chwali Justynę Cesarską, uczennincę bogatyńskiego Zespołu Szkół Zawodowych. Justyna miga płynnie, ponieważ ma niesłyszących rodziców. W branży to atut. W dokumentach jest nawet rubryka z pytaniem, czy tłumacz jest dzieckiem osoby niesłyszącej. Taki adept jest uprzywilejowany, ponieważ w naturalny sposób przyswaja sobie psychologię osób niesłyszących. Grzegorz Raniś pracuje na co dzień jako dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Zgorzelcu. Na egzamin przyszedł wprost z 12-godzinneo dyżuru. Egzaminator chwali go za odwagę, za wychodzenie ku przyszłości. Ale drobne błędy wychwytuje bezlitośnie. Między "położyć" a "usiąść" jest zasadnicza różnica. Raz pracuje jedna ręka, raz obydwie. - Dwukrotnie już mi się zdarzyło, że miałem w pracy kontakt z osobą niesłyszącą. Niestety, wtedy jeszcze nie znałem języka migowego i musieliśmy dzwonić po pomoc.

- Język migowy lada moment stanie się językiem urzędowym - zapewnia M. Koperwas. - Takie są zalecenia unijne. Oznacza to, że wszelkie urzędy, publiczne instytucje, będą musiały zatrudnić tłumaczy języka migowego, zaś owi tłumacze będą musieli spełnić określone warunki. Będzie to kara specjalistyczna pośrednicząca w relacji klient-urzędnik. To tylko kwestia czasu, obowiązek taki nakłada na nas Unia Europejska. W Czechach i na Słowacji język migowy jest już językiem urzędowym. A w ubiegłym roku w Polsce miała miejsce szeroko zakrojona akcja zbierania podpisów pod projektem usankcjonowania języka migowego jako języka urzędowego. Tymczasem ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami ze świecą szukać by w subregionie jeleniogórskim. - Ja osobiście nie znam nikogo, kto miałby uprawnienia porównywalne choćby z uprawnieniami pana Mirosława Koperwasa. W Jeleniej Górze jest jedna pani, która uczy języka migowego. W Zgorzelcu nie ma nikogo z uprawnieniami, w Bolesławcu także. Ostatnio, kiedy głuchoniemy spowodował wypadek, policja zadzwoniła do mnie - przyznaje Kosiba. - Dzwonią albo bezpośrednio, albo do Karkkooskiego Sejmiku Osób Niepełnosprawnych rozpytując, kto ewentualnie mógłby pomóc. (tekst i zdjęcie: Katarzyna Matla)




Strona główna | Oferta | Rekrutacja | Media o języku migowym | Język migowy a prawo
Media o mnie | Galeria | Doświadczenie | Kontakt | Do pobrania | Linki

© Copyright 2010 by Olgierd Kosiba